O życiu uszytym z pasji fotografowania, czyli rozmowa z Rafałem Bojarem

O życiu uszytym z pasji fotografowania, czyli rozmowa z Rafałem Bojarem

Fotografem może zostać praktycznie każdy. Wystarczy kupić sobie aparat fotograficzny.
Nie każdy jednak potrafi wycisnąć wyjątkowość. Szczególnie z ludzi.

O wydobywaniu i o tym jak wygląda życie uszyte z pasji fotografowania, opowiedział mi Rafał Bojar.

 

Jakbyś opisał swoje prace komuś, kto nigdy ich nie widział?

Po polsku trochę ciężko znaleźć trafne określenie, ale opisałbym swój styl jako „wizualno-emocjonalne opowiadanie historii”. Po angielsku brzmi to trochę ładniej: visual and emotional storytelling.

Fotografia to forma sztuki, która wymaga oryginalności i nieustannych inspiracji. Jak to wygląda u Ciebie?

To prawda. Wcześniej szukałem inspiracji głównie w fotografii. Teraz szukam jej wszędzie, a zwłaszcza w ludziach, których chciałbym sfotografować. Właśnie te osoby mają często ciekawe emocjonalne historie do opowiedzenia. W tym momencie życia to dla mnie największa kopalnia inspiracji.

Pozwoliłam sobie zerknąć w Twój kalendarz na 2017 rok. Każdy miesiąc zaplanowany jest w innym miejscu na świecie. Przy takich zobowiązaniach, które związane są z ciągłymi podróżami, chyba ciężko sobie radzić z tęsknotą za domem i rodziną, prawda?

Wcześniej nie zwracałem na to tak wielkiej uwagi. Z wiekiem jednak tęsknota za domem jest coraz większa. Tak jak nie wyobrażam sobie pracy tylko w Polsce i życia bez wyjazdów w nowe ciekawe miejsca, tak nie wyobrażam sobie opuszczenia naszego kraju na stałe. Bardzo kocham Polskę. Zawsze czuję nostalgię będąc gdzieś w innym kraju na świecie. Zawsze wracam do domu bardzo szczęśliwy, że przytulę, pocałuję i powiem swojej żonie: „kocham cię”. Tęsknię także za moim kotem Winstonem, który nie może się doczekać, kiedy wrócę. W pierwsze dni po powrocie do domu nie opuszcza mnie na krok.

W związku z tym, że fotografujesz głównie pary, czy zdarzyło Ci się, że musiałeś wydobyć na zdjęciach to, czego nie było między tymi ludźmi? Mam tu na myśli: głęboki brak miłości.

Tak, zdarzało się to wcześniej. Później stwierdziłem, że aby zdjęcia były szczere, nie chcę fotografować przypadkowych osób. Bardzo dużą uwagę przywiązuję do tego, komu robię zdjęcia i co to jest za para. Jeśli nie widzę w ludziach miłości, to bez sensu abym wkładał swój wysiłek w pokazanie czegoś, czego tak naprawdę nie ma. W życiu, w ludziach i w sobie najbardziej cenię szczerość.

Czego przede wszystkim uczysz osoby, które przychodzą na Twoje warsztaty?

Bycia sobą. Często wśród fotografów zauważam, że za bardzo starają się imitować innych. Nie mam absolutnie nic przeciwko inspiracjom, ale niech one będą początkiem czegoś nowego, wyjątkowego.

Twoja praca w głównej mierze opiera się na pracy z drugim człowiekiem. Starasz się wydobyć to, co jest indywidualne czy wyłuskujesz swoje emocje? Może jedno i drugie?

Wydaje mi się, że jedno i drugie.

Jakiś czas temu, magazyn „Vogue” opublikował 10 zasad, które warto złamać podczas organizowania ślubu. Wymienione zostały między innymi pierwszy taniec, wytworna noc poślubna i niestety — fotograf. Rośnie popularność na zdjęcia robione smartfonem. Jak zatem udaje Ci się zachęcać młode pary, do tego by nie uległy współczesnym upodobaniom?

Szczerze mówiąc, to nie wierzę w takie zasady. Nowożeńcy coraz bardziej doceniają fakt, że mogą na zawsze utrwalić piękne chwile w postaci zdjęć czy filmu. Nie narzekam na brak pracy, tak więc wspomniany artykuł potraktowałbym z przymrużeniem oka.

Domyślam się, że przy stylu życia, na który się zdecydowałeś, czasu wolnego jest pewnie bardzo mało. Jeśli jednak trafi Ci się chwila niewypełniona pracą, jak ją spędzasz?

Bardzo lubię spędzać czas oglądając filmy i seriale. Oczywiście, muszą być dobrze nakręcone. Kocham także muzykę i codziennie staram się wyszukiwać nowe utwory. Pozwalają mi choć  na chwilę oderwać się od rzeczywistości, w której żyję. Mój wolny czas to głównie praca. Nie jest to tylko fotografia, ale także inne pomysły biznesowe. Często żałuję, że doba nie trwa 48 godzin.

Prawie każdy z nas, ma swoje małe, codzienne rytuały. Zdradzisz nam, czy też jakieś masz?

W sumie to mam tak naprawdę tylko jeden. Picie kawy o poranku.

Jakbyś miał podać własną definicję sukcesu, jakby brzmiała?

“Success is doing what you want, when you want, where you want, with whom you want, as much as you want” Tony Robbins

 

Patrycja Michalska,
blogger

dsc_4196 dsc_4309 dsc_4658 marysiaijasiek147 marysiaijasiek170 marysiaijasiek335 marysiaijasiek379 marysiaijasiek389 slub-plenerowy-ranczo-w-dolinie-rafal-bojar-203 slub-plenerowy-ranczo-w-dolinie-rafal-bojar-423

Leave a Comment